Partnerzy

Wit Balicki

Wywiad z Elżbietą i Wacławem Kujbid – Dla Ojczyzny na emigracji

23 maja w Domu Katolickim w Myślenicach odbyła się projekcja filmu pt. „Jedwabne. Świadkowie, świadectwa, fakty”, autorstwa Elżbiety i Wacława Kujbid, małżeństwa, które wywodzi się z Krakowa, ale których życie wiąże się również z Myślenicami. Od wielu lat mieszkają w Kanadzie. Ich działalność dla ojczyzny do tej pory nie została zauważona, wsparta i doceniona przez jakiekolwiek polskie instytucje.

SEDNO: Reprezentują Państwo polonie kanadyjską, ale korzenie, zwłaszcza Pani sięgają ziemi myślenickiej. Jak to się stało, że wyjechali Państwo na drugi koniec świata?

E. K. To się stało po 80-ym roku. Moje dziecko urodziło się w stanie wojennym w Krakowie i różne losy nas spotykały. W momencie kiedy mój mąż już naprawdę nie mógł, ponieważ pracował wcześniej i działał w Solidarności, kiedy to wszystko się już zawaliło, pojechaliśmy na tzw. wycieczkę. Potem wylądowaliśmy w Kanadzie, gdzie mieszkamy już 30 lat. Nie jest to łatwe, dlatego że emigracja to bardzo ciężki kawałek chleba. A ponieważ kochamy Polskę i zawsze jesteśmy jedną nogą w Polsce, to jest coś okropnego, mamy rozdwojenie jaźni. Jedna noga jest na jednej półkuli, a druga prawie na drugiej, także jesteśmy między oceanami. Wracając do tych moich korzeni. Ja jestem krakowianką, tam się urodziłam, ale mój dziad, który miał 11 dzieci, wystawił dom wakacyjny tutaj w Myślenicach na Zarabiu, żeby te dzieci gdzieś mogły jeździć. Obecnie to już piąte pokolenie tu przyjeżdża. Całe moje dzieciństwo od niemowlęctwa do czasów kiedy wyjechaliśmy, więc tyle lat, spędzaliśmy tylko i wyłącznie tutaj na Zarabiu w Myślenicach. Ja tutaj znam każdy kamyk, każdy kawałeczek Myślenic. Ile razy jesteśmy w Polsce, to musimy być w Myślenicach, to w ogóle nie ma o czym mówić. Widzimy jak przepięknie Myślenice się rozwijają i fantastyczni ludzie tutaj są. Każdy kamyk w Rabie znam i kocham i uwielbiam. Każdy kawałek pagórka, góry i lasu, także to siedzi we mnie i nie wyjdzie.

Często przyjeżdża Pani z rodziną do Polski, do Myślenic?

E. K. Do Polski przynajmniej raz w roku. Moja mamusia ma 94 lata, więc muszę ją zobaczyć, mam też siostrę, która w wakacje jest tutaj w Myślenicach. Nawet nasz syn, który urodził się w stanie wojennym, tak jak mówiłam, kiedy przyjechaliśmy do Polski pierwszy raz z powrotem, to miał 9 lat i przyjechaliśmy do Myślenic oczywiście na wakacje. Potem jeszcze raz przyjechaliśmy jak miał 16 lat, to już się bardzo zachwycił. Kiedy urodziła mu się córka, to wziął swoją żonę i przyjechali do Polski, do Krakowa i oczywiście do Myślenic. Także jesteśmy zakorzenieni, chociaż wykorzenieni, to jest bardzo trudne.

Tęskni Pani za Polską, chciałaby Pani wrócić tutaj na stałe z rodziną?

E. K. To jest dylemat, który pojawia się między nami dosłownie co chwilę. Mąż by już wrócił dzisiaj, ale to nie jest łatwe. My też bardzo tęsknimy. Ktoś kto się decyduje na emigracje, jeszcze w dzisiejszych czasach, bo to jest proste, w każdej chwili można wyjechać czy przyjechać, niech się dziesięć razy zastanowi, dlatego że to jest bardzo ciężki kawałek chleba. W dzisiejszych czasach to trochę inaczej, bo można się spakować i wrócić, ale wtedy to były zupełnie inne czasy. Nasi rodzice nie wiedzieli, gdzie my jesteśmy przez dłuższy czas, bo nie było telefonów komórkowych. Wiadomo, nie można było dzwonić, bo wszystko było na podsłuchu. Także to było trochę inaczej. Natomiast tęsknimy szalenie i bardzo często pojawiają się takie myśli. Nawet dzisiaj jechaliśmy i mąż mówi, – no to co, widzisz tutaj, taki mały domek w Myślenicach? Najgorsze jest to, że to jest znowu przeprawa przez ocean. Poza tym my mamy rodzinę i tu i tam.

Czym się Państwo obecnie zajmują w Kanadzie?

E. K. Obroną dobrego imienia Polski, obroną dobrego imienia Polaków. To jest podstawowa rzecz. Jak również prawdą, dementowaniem kłamstw i wyciąganiem prawdy.

W. K. Po 2010 roku, w tym szumie informacyjnym, dezinformacyjnym powstały nasze media. Wtedy jeszcze telewizje internetowe były rzadkością. Byliśmy jedną z pierwszym telewizji internetowych, tvniezależnapolonia.org, przy okazji zapraszamy na stronę. I zaczęliśmy nadawać. Coś co wydawało się niemożliwe jeszcze 20 lat temu, bo na to żeby zrobić przekaz medialny, wizualny, telewizyjny potrzeba było studia, milionów dolarów, milionów złotych. Dzięki Internetowi było to możliwe. Nasza telewizja była pierwsza, która dotarła do amerykańskich naukowców, którzy pomagali i nadal pomagają wyjaśnić zagadkę tej tragicznej katastrofy ze Smoleńska. My byliśmy pierwsi, którzy dotarliśmy do profesora Biniendy, do profesora Nowaczyka i Berczyńskiego. Poza tym staramy się, ponieważ nie mamy żadnych funduszy oprócz swoich własnych prywatnych pieniędzy, relacjonować życie polonijne, ale to prawdziwe życie polonijne i w Ameryce i w Kanadzie. Np. co roku w amerykańskiej Częstochowie są wspaniałe uroczystości tzw. fora polonijne, które gromadzą niesamowitych ludzi, polonie, również gości z Polski. Tego Państwo nie zobaczycie nigdzie, tylko w naszej telewizji internetowej.

Są Państwo twórcami filmu pt. „Jedwabne. Świadkowie, świadectwa, fakty”, dlaczego zdecydowali się Państwo podjąć taką działalność będąc za granicą?

E. K. Najdziwniejszą rzeczą jest to, że my wcale za żadnym Jedwabnem nie chodziliśmy. Byliśmy z naszą wystawą Katyń-Smoleńsk, którą we dwójkę zrobiliśmy m.in. w Nowym Jorku, ale krążyła też po Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Akurat na tej wystawie podszedł do nas jeden pan, który powiedział, że widzi, że się interesujemy historią itp. i dodał, że zna naocznego świadka z Jedwabnego. I tak się zaczęło.

W. K. Dał nam adres i skontaktowaliśmy się z panią Hieronimą, bo tak ma na imię. Potem po 9 godzinach jazdy samochodem przyjechaliśmy i zrobiliśmy pierwszy taki krótki wywiad, może nie za bardzo przykładając do tego wagi, na Youtube do Internetu i do naszej telewizji. Zatytułowaliśmy ten wywiad „Ostatni świadek”. To był 2013 rok. Ten wywiad jest do dzisiaj na Internecie i ma kilkaset tysięcy otwarć. Jak wróciliśmy, to otrzymaliśmy telefon. Zadzwoniła kobieta, która powiedziała, że pani Hieronima nie jest ostatnim świadkiem, bo jej ojciec miał wtedy 13 lat, pani Hieronima 8. Więc wsiedliśmy w samolot, przyjechaliśmy i zrobiliśmy z panem Boczkowskim wywiad, którego państwo już nie zobaczycie na Youtube, ponieważ Youtube ściągnął ten wywiad. Z chwilą, kiedy dotarliśmy do tego, rozpoczęliśmy jako dziennikarze badania i w czasie tych badań naglę zaczęliśmy natrafiać na dowody, że oczywiście zrobiło to Einsatzkommando niemieckie i w tym czasie żona trafiła na dwie książki.

E. K. Były to dwie książki w języku angielskim, napisane przez polskich żydów, którzy mieszkali w tamtej okolicy.

W. K. Na czym wydaje nam się, polega wyjątkowość tego filmu. On nie jest komentarzem, ani naszym punktem widzenia, film jest oparty tylko i wyłącznie na faktach, do których dotarliśmy. Dorobiliśmy do tego filmu ilustracje. Ja przyznam się, że bardzo dobrze znam historię, interesuję się tym od lat, szczególnie historią II wojny światowej oraz przed i powojenną. Natomiast dopiero w trakcie analizowania detali zaczęło do mnie dochodzić, co się działo w trakcie dwóch inwazji w 1939 roku. Żeby to zilustrować zrobiliśmy dwie plansze, które są w naszym filmie. Podparliśmy się również migawkami filmów dokumentalnych z IPN-u i z archiwum w Kanadzie. Te fakty na których się opieramy to: dwóch naocznych świadków, dwie książki oraz nasz szlak, który z kamerą przejechaliśmy. Pokazaliśmy szlak Einsatzkommando Hermanna Schapera, który to co zrobił, to nie było w Jedwabnem, Jedwabne było na szlaku jego zbrodni. Oni szli od Grajewa aż w dół po Łomżę, Jedwabne, Tykocin, mordując Żydów i Polaków w pobliskiej okolicy.

Czy film był gdzieś opublikowany w Polsce i czy widziała go Polonia kanadyjska czy amerykańska?

E. K. Polonia kanadyjska widziała film kilkukrotnie, w Stanach Zjednoczonych był wyświetlany, a także w Warszawie na ul. Foksal przez dziennikarzy, wspaniały Krzysztof Skowroński zorganizował nam pokaz. Powiedziano nam, że takich tłumów jeszcze w tamtym miejscu nie było. Potem nasz film był na festiwalu w Gdyni „Niezłomni i wyklęci”, też zabrakło miejsc, więc ludzie widzieli. Mimo to, żadna telewizja nie chciała tego pokazać, opublikować ani nic. Mówili nam tak: dajcie nam prawa do filmu, my sobie wyciągniemy tego świadka i tego świadka, bo całą historię ludzie znają. Wojna, przecież wszyscy wiedzą o wojnie. Myśmy powiedzieli, że mowy nie ma. To co mąż mówił, ludzie muszą zobaczyć kontekst sytuacyjny. Parę miesięcy temu, jak IPN wystąpił z wnioskiem, żeby już zaprzestać opluwania i szkalowania Polaków. No i zawiązała się bardzo nieprzyjemna sytuacja. Wtedy właśnie telewizja Republika mówi, no to puszczamy. I dzwonią do nas, z pytaniem czy mogą puszczać, a my odpowiedzieliśmy, że oczywiście puszczajcie, macie go już od pół roku na swoich serwerach. Telewizja Republika puściła film kilkukrotnie, natomiast telewizja publiczna nie reaguje. W ogóle nic nikogo nie interesuje. Nie ma woli politycznej na otwarcie Jedwabnego.

W. K. Film był proponowany kilkunastokrotnie do władz telewizji publicznej w Warszawie, do prezesa i to nie tylko przez nas, ale też przez wiele innych znacznych postaci. Film jest w dalszym ciągu na cenzurowanym. Od 2016 roku, od daty premiery filmu otrzymujemy kilkanaście maili tygodniowo z pretensjami, dlaczego film nie tylko nie jest puszczany w telewizji polskiej, ale również dlaczego nie jest zrobiony w wersji angielskiej, niemieckiej, rosyjskiej i jidysz. Niestety nie mamy żadnych funduszy i żadne instytucje naszej działalności nigdy nie popierały.

Planujecie Państwo realizować jeszcze podobne projekty?

W. K. Tak, ale tego rodzaju realizacje filmowe, dokumentalne wiążą się z nakładem finansowym i w pewnym momencie, który już nadszedł, stoimy przed ścianą. Dla przykładu, ja mam również 6 projektów dokumentalnych od grudnia zeszłego roku. Część już zacząłem. Pierwszy materiał mam o dwóch bohaterskich Polakach z Kanady, którzy w czasie II wojny światowej żyjąc w Kanadzie, chcąc uczestniczyć w walce z Niemcami, wstąpili do kanadyjskich sił zbrojnych i stracili życie w warunkach zupełnie bohaterskich. Ci ludzie są czczeni jak bohaterowie w Kanadzie, a w Polsce nikt o nich nie wie. Drugi materiał, to relacja o jednym z pierwszych więźniów Auschwitz panu Jerzym Radwanku, od jego córki. Trzeci materiał mamy relacje o nieżyjącym już malarzu Christo Stefanoffie. Czwarty propozycja, którą złożyłem, jak to szambo wybiło – przepraszam za kolokwializm, pięciu spotów w języku angielskim dla angielskojęzycznej publiczności, krótkich 3 minutowych filmów pt. „5 minutes for Poland”, które w paro sekundowych ujęciach odkłamują historię. Projekty były składane w ministerstwach, w instytutach, właśnie wracamy z Warszawy. Na nasze projekty nie ma pieniędzy, tak samo na wersję angielską, którą powinniśmy zrobić, nie ma pieniędzy. Nikogo nic nie obchodzi.

rozmawiała: Maria Gaczyńska

foto: autorka

Wędkowano o Puchar Posła

W niedzielę 1 lipca odbyła się III edycja Małopolskich Zawodów Wędkarskich o Puchar Posła na Sejm RP Jarosława Szlachetki. Zawody popularnie już nazywane „Pucharem Posła” kolejny raz z rzędu rozegrane zostały na stawach Koła PZW Myślenice w Osieczanach.

W zawodach wystartowało 46 zawodników reprezentujących 23 drużyny z: Myślenic, Krakowa, Alwerni, Krzeszowic, Jordanowa, Kalwarii Zebrzydowskiej, Makowa Podhalańskiego, Bielsko-Białej, Libiąża, Tarnowa. Łowiono głównie płocie oraz karpie. Po zakończeniu zawodów prezes Zarządu Okręgu PZW w Krakowie Edward Fornalik wspólnie ze skarbnikiem Koła PZW w Myślenicach Mateuszem Sudrem dokonali podsumowania wyników zawodów. Przed dekoracją i wręczeniem nagród dla najlepszych wędkarzy poseł Jarosław Szlachetka podziękował za przyjazd do Myślenic wszystkim zawodnikom. Zadeklarował również, że zawody będą kontynuowane w latach następnych, dlatego kto nie zdobył tym razem nagród będzie miał ku temu okazję za rok. 3 najlepszych wędkarzy z każdego spośród 3 sektorów, na których łowiono otrzymało pamiątkowe puchary oraz nagrody rzeczowe. Nagrody przygotowane przez organizatorów otrzymały także 3 najlepsze drużyny. Kolejno miejsca na podium zajęły drużyny PZW Okręg Kraków – 1 m. Krzeszowice – 2 m. Libiąż – 3 m. Zawody, oprócz zmagań sportowych były okazją do wspólnego spotkania i wymiany poglądów na tematy wędkarskie przy wspólnym posiłku przy kiełbasie z grilla.

„Tilia” w Lanckoronie

Spotkania z poezją w Cafe pensjonat w Lanckoronie stały się tradycją. Dominika Zaręba po raz trzeci gościła „Tilię” w ramach „Poetyckiej wiosny w Lanckoronie”. Spotkanie, po raz kolejny zainspirowane przez Kazimierza Budyna, odbyło się na początku maja. W przytulnej kawiarnianej sali zgromadzili się sympatycy poezji i muzyki. Poetów przybyło dziewięcioro: Jan Bajgrowicz, Kazimierz Budyn, Katarzyna Dominik, Adam Głogowski, Małgorzata Kraus, Jadwiga Malina, Dominika Ostafin, Teresa Święch oraz Agnieszka Zięba. Oprawę muzyczną (śpiew i gitara) zapewnił od lat zaprzyjaźniony z „Tilią” Mateusz Szczurek.

Agnieszka Zięba, foto: archiwum

Kolejny sukces Franka Szymuli

Młody muzyk z Myślenic Franciszek Szymula nie zwalnia tempa. Kolejnym sukcesem Franka jest I miejsce w XIV Ogólnopolskim Forum Młodych Instrumentalistów, imprezie odbywającej się w Rybniku. Franek wygrał rywalizację w grupie I w klasie fortepianu. Był to prestiżowy konkurs w jury, którego zasiadali m.in. profesorowie: Konstanty Andrzej Kulka, Andrzej Jasiński, Andrzej Tatarski, Mirosław Herbowski i Anna Górecka. Na zdjęciu nagrodę Frankowi Szymule wręczają prof. Andrzej Jasiński i prof. Konstanty Andrzej Kulka.

Foto: archiwum

Zapaśnicy Dalinu z sukcesami na Śląsku

W Mistrzostwach Śląska w zapasach w stylu klasycznym uczestniczyło 83 zawodników z 6 klubów śląskich, 2 małopolskich i 1 czeskiego. KS Dalin reprezentowali: Krzysztof Szpakiewicz w kat. wagowej do 55 kg i Jakub Moskała w kat. wagowej do 80 kg. Oboje spisali się na medal. Krzysiek wygrał swoją kategorię wagową w finale pokonując w pierwszej rundzie zawodnika GKS Katowice Kamila Ostatka przez położenie na łopatki. Kuba wywalczył brązowy medal wygrywając 3 walki, jedną przegrywając. Jednak najbardziej zaciętą walkę stoczył ze srebrnym medalistą Mistrzostw Polski – Szymonem Brzezińskim z Rudy Śląskiej. Stawką był brązowy medal Mistrzostw Śląska. Kuba wygrał zdecydowanie na punkty 11:3 i tym samym zaliczył swój największy sukces w karierze. Niestety z różnych przyczyn (choroby, kontuzja) nie uczestniczyli w zawodach inni zawodnicy Dalinu: Jakub Miska, Jan Mastela i Adrian Poradzisz. Tym samym stracili możliwość poprawienia swojego dorobku medalowego w Mistrzostwach Śląska. Najbliższe zawody odbędą się w Myślenicach w sobotę 14 kwietnia. Będzie to Memoriał Władysława Ruska, Marka Horabika i Grzegorza Gomulaka, na który serdecznie myślenicki klub wszystkich sympatyków zaprasza. Foto: archiwum klubowe

Sto rozmów na setną rocznicę Niepodległości

„Sto rozmów na sto lat odzyskania przez Polskę niepodległości” z projektem o takim tytule startuje w marcu Myślenicki Ośrodek Kultury i Sportu. Do 11 listopada 2018 zarejestrowanych zostanie 100 rozmów z różnymi mieszkańcami Gminy Myślenice, którzy opowiadać będą Dorocie Ruśkowskiej o swoich doświadczeniach z niepodległością. Partnerem filmowym tego przedsięwzięcia jest portal www.kmy.pl.

Myślenicki Ośrodek Kultury i Sportu zaprasza do udziału w projekcie wszystkich tych, którzy chcieliby się podzielić swoimi refleksjami na temat niepodległości. Organizatorów interesują szczególnie historie, które wprost odnoszą się do lokalnych tematów i wydarzeń. Setka wywiadów ma być próbą dokumentacji i zrozumienia różnych wartości i emocji towarzyszących polskiej wolności.

Nie chcemy politykować, oceniać. Nie będziemy poruszać tematów spornych. Chcemy posłuchać jak mieszkańcy Gminy Myślenice czują niepodległość – wyjaśnia Piotr Szewczyk, zastępca dyrektora MOKiS.

W nagraniu rozmowy może wziąć udział każdy, kto zgłosi taką gotowość. Wiek, pochodzenie czy wykształcenie nie mają znaczenia. Liczy się refleksja i chęć porozmawiania przed kamerami o własnym doświadczaniu wolnej Polski.

Rozmowy prowadzić będzie Dorota Ruśkowska, pomysłodawczyni całego cyklu. Do niej też należy kierować propozycje osób, które mógłby wystąpić w nagraniu. Zgłoszenia pod numerem telefonu: 669151545

Informacja prasowa MOKiS

Myśleniczanin Franek Szymula najpiękniej zagrał nokturn

1 i 2 marca br. odbył się II MIĘDZYNARODOWY KONKURS PIANISTYCZNY „MŁODZI WIRTUOZI” im. CARLA CZERNEGO dla uczniów szkół muzycznych I i II stopnia. Organizatorem konkursu jest Państwowa Szkoła Muzyczna I i II st. im. K. Szymanowskiego w Zamościu. Jest to dziesiąta edycja tej imprezy, ale dopiero w zeszłym roku zyskała ona rangę konkursu międzynarodowego.

Uczestnicy startują w czterech grupach wiekowych i wszyscy wykonują program składający się z dwóch utworów: etiudy Carla Czernego (wybranej spośród ok. tysiąca jego dzieł) oraz drugiego – utworu dowolnego.

W tym roku do konkursu zgłosili się uczniowie z 35 szkół muzycznych z całej Polski oraz z za naszej wschodniej granicy. W jury zasiadali uznani pianiści – profesorowie akademii muzycznych w Poznaniu, Wrocławiu i we Lwowie.

Myśleniczanin, uczeń PSM I stopnia w Myślenicach, podopieczny Elżbiety Leśniak – Franek Szymula startował w grupie II (III i IV klasa szkoły I stopnia) i grał Etiudę g-moll op. 849 nr 26 C. Czernego i nokturn Es-dur op. 9 nr 2 F. Chopina. Zajął I miejsce w swojej liczącej 30 osób grupie oraz zdobył nagrodę specjalną jury za wyjątkowo piękne wykonanie nokturnu. Po konkursie odbył się uroczysty koncert laureatów, w którym Franek i pięciu młodych pianistów z innych grup wiekowych wykonali swój program.

Franek uczestniczył w zamojskim konkursie drugi raz. Dwa lata temu zdobył I miejsce w I gr. wiekowej. Lubi to miejsce, ponieważ szkoła muzyczna mieści się w najstarszej części Zamościa, w budynku dawnego zespołu klasztornego Sióstr Klarysek. Sala koncertowa, to dawna kaplica – miejsce o niepowtarzalnym klimacie i akustyce.

Foto: archiwum

„Najważniejsza inwestycja, to przedszkole” – rozmowa z wójtem Sieprawia Tadeuszem Pitalą

SEDNO: Na jakim etapie znajdują się prace związane z budową przedszkola i czy przebiegają zgodnie z planem?

Działania związane z budową przedszkola znajduję się w tej chwili na etapie prac wykończeniowych. Zakończyliśmy już remont łazienek, obecnie trwają prace w kuchni. Do wykonania zostały jeszcze wylewki oraz zagospodarowanie terenu. Ogólnie podsumowując nie ma żadnych opóźnień, a wręcz przeciwnie – wykonawca wyprzedza harmonogram, który został wcześniej ustalony.

Trwa proces likwidacji gimnazjum i włączania klas gimnazjalnych do szkół podstawowych, czy są jakieś trudności z tym związane i czy wiąże się to z redukcją etatów?

W ubiegłym roku zlikwidowaliśmy gimnazjum w Sieprawiu, klasy gimnazjalne weszły w skład szkoły podstawowej. Obecnie mamy siódme klasy w szkołach w Zakliczynie, Łyczance, Czechówce i oczywiście w Sieprawiu. Proces ten wiąże się ze sporymi nakładami finansowymi ze strony gminy. Trwają prace związane z przekształcaniem sal lekcyjnych w pracownie przedmiotowe – na ten cel przeznaczyliśmy 200 000 złotych w budżecie bieżącego roku, ale nie jest to jeszcze koniec wydatków. Największe problemy związane z likwidacją gimnazjum mamy w szkole podstawowej w Zakliczynie. Brakuje tam miejsc na nowe klasy. Utrudnieniem jest również duży przyrost naturalny, który skutkuje zwiększoną liczbą uczniów w następnych latach. W związku z tym byliśmy zmuszeni zlecić projekt przebudowy tej szkoły. Mamy nadzieję, że uda nam się wykonać go do wakacji, a w okresie wakacyjnym planujemy rozpocząć rozbudowę o dodatkowe dwie sale lekcyjne i zaplecze administracyjne. Ogólne koszty związane z reformą oświaty szacujemy na kwotę około 1 mln złotych. Obecnie nie mamy większych problemów kadrowych. Część nauczycieli zarówno w gimnazjum, jak i w szkołach podstawowych posiadało uprawnienia emerytalne i przeszło na emerytury, zwalniając miejsce dla innych pracowników. Trudności istnieją w przypadku nauczycieli specjalizujących się w przedmiotach takich jak: fizyka, biologia czy geografia, którzy będą musieli przemieszczać się pomiędzy szkołami, aby uzupełnić etat.

Jaki jest stan zanieczyszczenia powietrza na terenie gminy Siepraw i na jakim etapie znajduje się program dofinansowania wymiany pieców?

Udało nam się pozyskać środki unijne na wymianę pieców z regionalnego programu operacyjnego. Obecnie jesteśmy na etapie podpisywania umów z mieszkańcami. Zatrudniliśmy osobę, która będzie się tym zajmowała. Istnieją pewne opóźnienia związane z działaniem firmy, która na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego wykonuje kontrole audytowe. Z tego co wiem dopiero 1/3 domów, które mają szanse na uzyskanie środków finansowych na wymianę pieców, przeszła taką kontrolę. Jeżeli chodzi o zanieczyszczenie powietrza, to muszę powiedzieć, że jest źle. Oczywiście jego stan zależy od warunków atmosferycznych, ale ogólnie sytuacja wygląda podobnie jak w Krakowie.

Jakie duże inwestycje są planowane na 2018 rok?

Największymi inwestycjami na ten rok są: budowa przedszkola oraz modernizacja dróg – ul. Dobczyckiej i ul. Szkolnej w Czechówce. Jest to inwestycja Starostwa Powiatowego, na którą środki pozyskaliśmy z Narodowego Programu Modernizacji Dróg Lokalnych. Nasz wkład finansowy w tą inwestycję to kwota 600 000 złotych, natomiast ogólny koszt to około 6 mln złotych. Działania te obejmą budowę chodników, modernizację skrzyżowań, przejść dla pieszych, położone zostaną nakładki asfaltowe. Standard tych dróg z pewnością będzie wyższy. Kolejną inwestycją, znajdująca się w fazie przygotowania, jest zagospodarowanie okolic Zbiornika Dobczyckiego. Chcemy zrealizować ją w najbliższych dwóch latach, a szacowany koszt to 8 mln złotych. Fundusze, które pozyskaliśmy ze środków unijnych to 5 mln złotych. Obecnie czekamy na podpisanie umowy z Urzędem Marszałkowskim na dofinansowanie tego przedsięwzięcia. Uzyskaliśmy również sumę około miliona złotych, które przeznaczymy na rozbudowę Słonecznego Parku w Sieprawiu. Planujemy rozszerzyć ten obiekt, wykonać alejki asfaltowe, zamontować ławki, oświetlenie i stworzyć dodatkowe atrakcje, które będą służyć mieszkańcom gminy.

Czy zamierza startować Pan w nadchodzących wyborach na wójta Sieprawia?

Tak. Prawdopodobnie będzie to jednak moja ostatnia kadencja, ale wszystko zależy od mieszkańców, od tego czy chcą bym dalej kierował naszą gminą.

Rozmawiała: Anna Matoga

foto: Maciej Hołuj

Polish Art Philharmonic zaprasza myśleniczan na swój koncert

Polish Art Philharmonic – Myślenicka Orkiestra Kameralna „Concertino” zaprasza na koncert, który odbędzie się 24 lutego (sobota) o godz. 19:00 w Sanktuarium NNMP w Myślenicach (Rynek). Orkiestra wystąpi pod batutą Maestro Michaela Maciaszczyka, który zaprezentuje się również w roli solisty. W programie koncertu dwa arcydzieła: III Koncert skrzypcowy G-Dur KV.216 oraz 40 Symfonię g-moll KV.550 W.A.Mozarta. Wstęp wolny! „Sedno” objęło koncert swoim patronatem medialnym.

„Uklejna” zaprasza na turniej badmintonowy

Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej „UKLEJNA” w Myślenicach zaprasza wszystkich chętnych na turniej badmintona: GRAND PRIX TKKF „UKLEJNA” MYŚLENICE. Turniej jest zaliczany do rankingu Polskich Amatorów Badmintona (www.pab.org.pl) jak również do Grand Prix Małopolski w badmintonie.

Miejsce rozgrywania turnieju: Gimnazjum Nr 2 w Stróży k/Myślenic. I runda turnieju odbędzie się 25 lutego 2018 roku, II runda turnieju odbędzie się 18 marca 2018 roku, III runda turnieju odbędzie się 15 kwietnia 2018 roku (połączona z Mistrzostwami Myślenic). Zwycięzcy poszczególnych turniejów otrzymają pamiątkowe dyplomy (trzy pierwsze miejsca). Zwycięzcy całego cyklu GP TKKF otrzymają medale oraz nagrody rzeczowe (trzy pierwsze miejsca). Podczas turnieju będzie dostępne stoisko sklepu Badminton Player (w przypadku zainteresowania konkretnym asortymentem sportowym prosimy o wcześniejszy kontakt mailowy lub telefoniczny ze sklepem). Czytaj dalej