Partnerzy

Roczne archiwum: 2013

Tęgie (matematyczne) głowy!

99 uczniów z gimnazjów w: Myślenicach (numer 1 i 3), Gruszowie, Wiśniowej, Jaworniku, Tokarni, Trzemeśni, Krzczonowie, Krzyszkowicach, Pcimiu, Sieprawiu, Stróży, Sułkowicach i Dobczycach oraz po raz pierwszy z gimnazjów działających poza powiatem myślenickim (Izdebnik, Skawina i Mszana Dolna) wzięło udział w XI Międzygimnazjalnych Zawodach Matematycznych organizowanych przez dyrektora ZS im. Andrzeja Średniawskiego w Myślenicach Jerzego Cachla. W sali obrad myślenickiego starostwa odbyła się gala, podczas której najlepsi gimnazjaliści w zawodach otrzymali cenne nagrody. Sześć czwartych miejsc ex aequo zajęli: Michał Grzybek (Gim. W Sieprawiu), Dawid Szymoniak (Gim. W Trzemeśni), Agnieszka Seremet (Gim. W Tokarni), Karol Jarząbek (Gim. Nr 1 w Myślenicach), Mateusz Kamyczura (Gim. W Sułkowicach) i Dawid Bucki (Gim. Nr 1 w Skawinie), którzy uzyskali po 18 punktów, trzecie miejsce zajął Antoni Buczek (Gim. Nr 1 w Myślenicach) z 19 punktami na koncie,, drugie ex aequo Agata Dmytrzyk (Gim. Nr 1 w Myślenicach) oraz Zbigniew Urban (Gim. Nr 3 w Myślenicach) zdobywcy 21 punktów zaś dwa pierwsze z maksymalną liczbą 25 punktów dwaj uczniowie Gimnazjum nr 1 w Myślenicach: Jakub Podmokły i Krzysztof Michalik (rozmowę z obu laureatami pierwszych miejsc prosimy czytać w grudniowym, papierowym wydaniu „Sedna”).

Na zdjęciu: laureaci XI Międzygimnazjalnych Zawodów Matematycznych z organizatorami, nauczycielami, dyrektorami i rodzicami. Foto: Maciej Hołuj

Partnerstwo receptą na bezrobocie?

Problemy lokalnego rynku pracy i wciąż trwającego na nim, sięgającego prawie 14 procent bezrobocia były głównym tematem konferencji „Partnerstwo na lokalnym rynku pracy” zwołanej wspólnie przez starostwo powiatowe i PUP w Myślenicach. Zaproszono na nie przedstawicieli izb gospodarczych, samorządów oraz dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych. Radzono w jaki sposób ograniczyć tak duże bezrobocie na terenie powiatu myślenickiego poruszając między innymi tematy: kształcenia zawodowego oraz współpracy urzędów z pracodawcami mającej na celu zatrudnianie absolwentów szkół zawodowych oraz osób dorosłych pozostających bez pracy. Podczas konferencji z prezentacją swojej działalności wystąpiło Stowarzyszenie Oświatowe „Rej” działające przy ZST-E w Myślenicach, głos zabierali m.in. Maciej Zając prezes myślenickiego Cechu Rzemiosł Różnych, Tadeusz Sawicki prezes Izby Gospodarczej Ziemi Myślenickiej oraz Jerzy Kosiński dyrektor największej w powiecie szkoły ponadgimnazjalnej ZST-E w Myślenicach. Owocem konferencji ma być podpisanie deklaracji partnerstwa na rzecz polityki społecznej, promocji, zatrudnienia oraz tworzenia warunków aktywizacji lokalnego rynku pracy w powiecie myślenickim.

Na zdjęciu: Podczas konferencji (w środku) dyrektorka myślenickiego PUP Izabela Młynarczyk oraz starosta myślenicki Józef Tomal – inicjatorzy spotkania. Foto: Maciej Hołuj

To tylko ćwiczenia

Ale jakże realne! Pięćdziesięciu myślenickich policjantów wzięło udział w corocznych ćwiczeniach mających na celu pozorację wydarzeń, z jakimi policja spotyka się na co dzień. Tym razem ćwiczenia odbyły się na stadionie KS Dalin, bowiem rzecz dotyczyła kibiców i ich zachowań tak w czasie samego meczu, jak i zaraz po nim. Tak więc grupa zachowujących sie agresywnie kibiców (specjalnie utworzona na czas ćwiczeń z pozorantów) sprowokowała wkroczenie do akcji oddziału uzbrojonych w tarcze, pałki i specjalną broń policjantów, którzy tocząc z nimi regularną bitwę doprowadzili do zatrzymania najbardziej agresywnych kibiców. Potem akcja przeniosła się do parku miejskiego obok stadionu, gdzie nieznani sprawcy ugodzili nożem jednego z młodych mężczyzn. Działania policjantów polegały tutaj na zawiadomieniu o wypadku karetki pogotowia oraz na schwytaniu sprawców zajścia. Bezpośrednio po zakończeniu działań ćwiczebnych, przy pysznym bigosie w remizie OSP Zarabie dokonano ich podsumowania.

Na zdjęciu: Fragment policyjnych ćwiczeń. Foto: Maciej Hołuj

Zdjęcia Marka Kosiby w bibliotece

Współpracujący od kilku miesięcy z „Sednem” myślenicki podróżnik i fotograf Marek Kosiba zaprasza na swoją wystawę fotografii do Miejskiej Biblioteki Publicznej. Wernisaż odbędzie się w sobotę 23 listopada o godzinie 17. Szczegóły patrz plakat.

Trzy kolejne ofiary „Zakopianki”

Tragicznie w skutkach zakończył się wypadek, do jakiego doszło we wtorek po południu (19 listopada) w Lubniu na łączniku łączącym dwupasmową obwodnicę wsi z „zakopianką”. Jadący od strony Myślenic van z czwórką pasażerów na pokładzie (dwie kobiety i dwóch mężczyzn – rodzice, syn i jego córka mieszkańcy Skawy i Rabki) uderzył czołowo w nadjeżdżającą od strony Zakopanego ciężarówkę prowadzoną przez kierowcę z Federacji Rosyjskiej. Na skutek uderzenia na miejscu zginął prowadzący vana syn zaś jego rodziców, mimo trwającej pół godziny reanimacji nie udało się uratować. Córkę kierowcy w stanie ciężkim odtransportowano helikopterem do jednego z krakowskich szpitali. Droga w tym miejscu była zablokowana kilka godzin zaś policja skierowała ruch objazdem przez centrum Lubnia. To już trzeci wypadek w tym roku na tym odcinku drogi. Na początku roku zginęło tutaj trzech węgierskich motocyklistów, w maju zanotowano dwie kolejne ofiary zaś teraz trzy. Kierowca ciężarówki był trzeźwy. Z jego zeznań wynika, że van poruszał się na kilka sekund przed zderzeniem po całej szerokości drogi. Przyczyny wypadku nie są na razie znane.

Na zdjęciu: Van, który uległ wypadkowi. Foto: Maciej Hołuj

Rozmowa z Markiem Kosibą

Marek KosibaOd grudniowego numeru „Sedna” począwszy publikować będziemy w stałej rubryce „Podróże Marka Kosiby” artykuły stanowiące pokłosie jego podróży po świecie. Dzisiaj na stronie internetowej prezentujemy wywiad z Markiem po jego ostatniej wyprawie do Azji.

SEDNO: Zadam Panu może na początek przekorne pytanie: w których stronach świata jeszcze Pan nie był?

Oczywiście więcej jest takich miejsc, w których nie byłem, nie da się zobaczyć wszystkiego. Najmniej znam Afrykę, byłem tylko w Etiopii, Kenii, Ghanie i RPA. Natomiast najlepiej poznałem kontynent amerykański, byłem we wszystkich krajach za wyjątkiem Gujany i Surinamu. Nie byłem także na Antarktydzie i na Alasce. Z Alaską związana jest ciekawa historia. Kilka lat temu namówiłem dwóch kolegów na podróż dookoła świata. Starannie ułożyliśmy plan podróży, głównym punktem wyprawy miała być Alaska i wyspy na północnym Pacyfiku: Guam, Palau, Koror i inne. Z Warszawy mieliśmy lecieć przez Amsterdam do Seattle, potem do Anchorage, Fairbanks i Barrow. Barrow to najbardziej na północ wysunięte miasto amerykańskie leżące nad Morzem Czukockim. Jednak ostatecznie na Alaskę nie dotarliśmy. Po przybyciu na lotnisko w Warszawie kolega powiedział, że nie ma paszportu. Wrócił taksówką na parking, przeszukał samochód, zadzwonił do domu i do firmy, ale nigdzie paszportu nie było. Ponieważ zbliżała się godzina odlotu, poszedłem do biura KLM i poprosiłem o skasowanie kilku pierwszych odcinków podróży. Kiedy tylko wyszedłem z biura, kolega złapał się za koszulę i krzyknął „mam!”. Okazało się, że cały czas miał paszport przy sobie, w torebce zawieszonej na szyi pod koszulą. Niestety na nasze miejsca już weszły osoby z listy oczekujących i podróż na Alaskę była niemożliwa. Ostatecznie wylecieliśmy 3 dni później, a ponieważ mieliśmy wykupione bilety na określoną długość trasy, to poleciliśmy jeszcze na dwa dni do Tokio i Nagoi, bo za skrócenie trasy i tak by nam nie zwrócono pieniędzy.

Podróżuje Pan po świecie od wielu lat. Postronni obserwatorzy mogli by sądzić, że przeznacza Pan na ten cel ogromne środki finansowe, ale wiem że tak nie jest. Czy można dzisiaj tanio podróżować w najodleglejsze zakątki świata? Proszę zdradzić jak to się robi?

Najprościej oczywiście można wykupić wycieczkę w biurze podróży. Jeśli chodzi o „wczasy” – wypoczynek na plaży – to taka wycieczka może być nawet tańsza od zorganizowanej samodzielnie. Ale jeśli ktoś chce coś zwiedzić, poznać dokładniej zwiedzany kraj, to taniej i wygodniej zorganizować podróż samemu. Każdy ma inne zainteresowania, jednego interesują zabytki, innego ludzie, kogoś innego krajobrazy i taką podróż można dostosować do swoich potrzeb. Najczęściej największym kosztem jest bilet lotniczy. Jeśli ktoś z góry narzuci termin podróży, musi się liczyć z dużymi kosztami. Najtaniej można kupić bilety dostosowując się do propozycji linii lotniczych. Praktycznie co kilka dni jakaś linia lotnicza organizuje promocje, podczas których można kupić bilety za połowę ceny lub taniej. Takie bilety są jednak dostępne w ograniczonych terminach i posiadają wiele ograniczeń, nie można ich zwrócić ani zmienić daty podróży. No ale coś za coś. Szukanie tanich biletów jest dość pracochłonne, ale istnieją strony internetowe, na przykład: http://www.fly4free.pl/ gdzie internauci wymieniają się informacjami o znalezionych promocjach. Natomiast na stronie http://www.travelbit.pl/forum/ można znaleźć wiele praktycznych informacji na temat wiz, komunikacji, noclegów w poszczególnych krajach.

Czym kieruje się Pan przy wyborze kolejnej marszruty?

Różnie z tym bywa, najczęściej jest to impuls, gdybym dzisiaj znalazł bilet za 1500zł na przykład do Los Angeles, Gwatemali, Dżakarty, Quito czy La Paz kupiłbym od razu. Oczywiście ważny jest także termin podróży, bo do niektórych z tych miejsc nie warto jechać na przykład w czasie pory deszczowej. Rozrzut miejsc jest bardzo duży, ale w żadnym z tych miejsc bym się nudził.

Podróżuje Pan po krajach odległych od Myślenic po kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tysięcy kilometrów tylko z niewielkim plecakiem i aparatem fotograficznym. Jak to jest możliwe, że nie potrzebuje Pan olbrzymiego bagażu z odzieżą, niezbędnym sprzętem i żywnością?

Jedynie przy podróżach do USA zabieram 1-2 zgrzewki wody mineralnej, najczęściej Muszynianki lub Dobrowianki. Nigdzie na świecie, a szczególnie w USA nie ma tak dobrej wody jak w Polsce. Ponieważ bezpośrednio z samolotu przesiadam się do samochodu, nie ma problemu z dźwiganiem. Natomiast w większości pozostałych podróży wystarcza mi mały plecak jako bagaż podręczny. Nie stanowi problemu zrobienie małego prania co 1-2 dni. Nie muszę czekać na lotniskach na bagaż, nie muszę jeździć taksówkami, bo z małym bagażem mogę podróżować komunikacją miejską. Coraz więcej linii lotniczych, szczególnie w USA i Azji pobiera opłatę nawet za pierwszą sztukę bagażu, więc też mogę zaoszczędzić. Oczywiście nie zawsze jest możliwa podróż z tak małym bagażem, bo są sytuacje, kiedy jednego dnia jestem w klimacie tropikalnym, a następnego w subpolarnym, więc muszę mieć i sandały i buty zimowe, krótkie spodnie i czapkę zimową, szalik, rękawiczki.

Ostatnia Pana podróż wiodła do Azji. Gdzie Pan był i co Pan zobaczył?

To była jedna z nieplanowanych podróży. 19 września na promocji KLM/Airfrance znalazłem bilet do Bangkoku za 1750zł i po godzinie namysłu kupiłem go na 2 października. Dopiero po zakupie biletu zacząłem się zastanawiać co dalej. Ponieważ w Azji Południowo-Wschodniej byłem we wszystkich krajach za wyjątkiem Birmy i Kambodży, postanowiłem zobaczyć Kambodżę. Tak polubiłem ten kraj, że jeśli tylko pojawi się okazja, wrócę tam na dłużej. Dostać się do Kambodży jest bardzo łatwo. Z Bangkoku można dojechać do granicy klimatyzowanym autobusem za 22zł (4-5 godzin), lub pociągiem (6-7 godzin) za 5zł !!! W pociągu są drewniane ławki, a dopływ świeżego powietrza zapewniają otwarte okna i drzwi, ale dla niektórych jest to dodatkowa atrakcja. Wizę do Kambodży można kupić na granicy za 20 USD. Życie w Kambodży jest bardzo tanie. Przejazd klimatyzowanym autobusem 300 km – 15-20 zł, noclegi 12-18 zł za pokój z łazienką, a przy 2 osobach wychodzi jeszcze taniej. Obiad można zjeść za 6-12 zł. W Kambodży życie toczy się dużo wolniej i spokojniej niż w Europie, samo przebywanie w tym kraju jest już odpoczynkiem. Około 90% pojazdów na ulicach stanowią motocykle. Bardzo ciekawie wygląda zaopatrzenie w benzynę, jest mnóstwo „stacji benzynowych”, na ławkach stoją butelki po Coca Coli i innych napojach wypełnione benzyną. Wystarczy zatrąbić i zaraz właściciel takiej „stacji” podchodzi z butelką i wlewa jej zawartość do baku. Nie zauważyłem, żeby ktoś zamawiał więcej niż jedną butelkę. Nie trzeba kupować całego litra, są butelki 0,5 i 0,33 litra. To takie ciekawostki, ale największą atrakcją Kambodży jest Angkor. W średniowieczu było to największe miasto na świecie, mieszkało w nim prawie milion mieszkańców. Nie są znane dokładne powody upadku miasta, ale najprawdopodobniej zostało opuszczone przez mieszkańców na skutek kilkuletniej suszy. Wprawdzie było wyposażone w ogromne zbiorniki wody, kanały, śluzy, które doskonale spełniały swoją rolę w corocznym cyklu pory suchej i deszczowej, ale okazały się niewystarczające, kiedy wody brakowało przez kilka lat. Po opuszczeniu przez mieszkańców miasto zostało pochłonięte przez dżunglę. Od wielu lat prowadzone są prace konserwacyjne, następne budowle wyrywane są dżungli. Październik to szczyt pory deszczowej w Kambodży, nie znaczy to jednak, że cały czas pada. Bezpośrednio deszcz w niczym mi nie przeszkadzał, bo padało tylko popołudniami, kiedy byłem w restauracji oraz w nocy. Natomiast miałem problem z wydostaniem się z Kambodży. Z Phnom Penh pojechałem do Battambang – około 100 km od granicy, zwiedziłem okoliczne wioski, ale kiedy chciałem jechać na granicę, okazało się, że drogi są zalane, zniszczone i nie ma żadnej możliwości dotarcia do niej. Ponieważ następnego dnia miałem samolot z Bangkoku do Hongkongu, musiałem wrócić autobusem 300 km do Phnom Penh i lecieć do Bangkoku samolotem.

Przywozi Pan ze swoich podróży tysiące zdjęć. Co się z nimi dzieje?

Od czasu do czasu organizuję jakąś wystawę, ale niestety większość zdjęć zostaje na dysku w komputerze i czeka na lepsze czasy. Mam wprawdzie 2 strony internetowe: http://www.marfot.com/ oraz http://www.gigapano.net/, ale wstyd się przyznać do tego, że nie były aktualizowane od 2-3 lat.

Jakich rad udzieliłby Pan tym, którzy chcieliby pójść w Pana ślady i tanio zwiedzać świat?

Nie czekać, jak najszybciej zacząć poznawać świat, bo świat jest tak duży i ciekawy, że wszystkiego i tak nie da się zobaczyć. Jeśli ktoś nie ma doświadczenia w podróżowaniu, może zacząć od Europy. Są tanie linie lotnicze i już za kilkadziesiąt złotych można się wybrać za granicę.

Wiem, że w tym roku Pańskie podróżowanie dobiegło końca. Gdzie zatem planuje Pan pojechać w przyszłym roku, co chciałby Pan zobaczyć?

Są takie dwa miejsca: Namibia oraz dolina Omo w Etiopii. Niestety w obu przypadkach trzeba wynająć samochód terenowy, co jest dość drogie, więc zdecyduję się gdy będzie na taką wyprawę więcej chętnych.

Jaka jest podróż życia Marka Kosiby? Czy już się odbyła czy może jest jeszcze przed Panem?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Każda podróż jest inna, każda dostarcza innych wrażeń. Na Kubie mieszkałem u biednej rodziny kubańskiej, byłem traktowany jak domownik, poznałem dość dobrze życie przeciętnego Kubańczyka, w Utah i Arizonie widziałem krajobrazy bardziej przypominające Księżyc i Marsa niż Ziemię, Na Hawajach jako kierowca wyjechałem samochodem na szczyt wygasłego wulkanu Mauna Kea – ponad 4300 m.n.p.m. W Gwatemali, Indonezji, Nowej Zelandii chodziłem po czynnych wulkanach, wśród oparów dwutlenku siarki i innych gazów wulkanicznych, czułem żar przepływającego 2 metry ode mnie potoku lawy, w Nikaragui spałem w namiocie tuż obok krateru czynnego wulkanu Telica, odległego 10 kilometrów od najbliższej wioski i źródeł wody.

Zapewne przywozi Pan z podróży wiele ciekawych anegdot. Czy mógłby się pan podzielić jedną lub dwoma z naszymi Czytelnikami?

Wracając do ostatniej podróży do Kambodży, jak już wcześniej wspomniałem 90% pojazdów na ulicach to motocykle. Kierowcy motocykli z oszczędności tankują jednorazowo nie więcej niż litr benzyny. Pozostałe 10% pojazdów to samochody, ale co ciekawe większość tych samochodów to wielkie, nowoczesne, bogato wyposażone SUV-y: Mercedesy, Audi, BMW, Range Rovery, Toyoty i ogromne amerykańskie samochody. Z czymś podobnym spotkałem się kilka lat temu w Ghanie, która obok Kambodży należy do najbiedniejszych krajów na świecie. W jednym mieście widziałem więcej samochodów BMW X5 niż gdziekolwiek w Europie. Im biedniejszy kraj, tym większe kontrasty.

Dęte w MOKiS-ie

Trzynaście orkiestr dętych z terenu powiatu myślenickiego stanęło w szranki IX Powiatowego Przeglądu Orkiestr Dętych, jaki odbył się w murach MOKiS. O palmę pierwszeństwa walczyły ze sobą orkiestry z: Węglówki, Myślenic, Nowej Wsi, Trzebuni, Sieprawia, Skomielnej Czarnej i Bogdanówki, Jasienicy, Głogoczowa, Zawady, Tenczyna, Dobczyc, Tokarni i Lipnika (nie reprezentowane były podczas przeglądu gminy Raciechowice i Sułkowice). W tym roku, jak miało to miejsce w ostatnich latach, występy i poziom prezentacji oceniali poszczególni kapelmistrzowie. To oni właśnie po burzliwych obradach zadecydowali o tym, że w tym roku pierwsze miejsce zdobyła orkiestra dęta z Dobczyc pod batutą Józefa Manieckiego, drugie Reprezentacyjna Orkiestra Miasta i Gminy Myślenice (kapelmistrz Joanna Niechaj) zaś trzecie orkiestra dęta „Orzeł” z Trzebuni (pod batutą Tomasza Stroniasa) zaś wyróżnienie Góralska Orkiestra ze Skomielnej Czarnej i Bogdanówki. Od przyszłego roku o kolejności orkiestr ma decydować specjalnie powołane jury. Pełną relację z przeglądu znajdziecie Państwo w grudniowej wersji papierowej „Sedna”.

Na zdjęciu: Orkiestra dęta „Orzeł” z Trzebuni, najstarsza, licząca 160 lat orkiestra na terenie powiatu myślenickiego. Foto: Maciej Hołuj.

Rafał Majka spotkał się z myślenicką młodzieżą

Rafał Majka, członek zawodowej grupy kolarskiej Saxo Bank, mieszkaniec Zegartowic (gmina Raciechowice) był gościem młodzieży Zespołu Szkół im. Andrzeja Średniawskiego w Myślenicach. Spotkanie z jednym z najlepszych obecnie kolarzy na świecie zorganizowało starostwo myślenickie wespół ze wspomnianą szkołą oraz Międzyszkolnym Ośrodkiem Sportowym w Myślenicach. Rafał Majka przybył na spotkanie ze swoim trenerem klubowym, wujkiem (Panem Stasiem Żelichowskim) oraz z … rowerem. Kolarz odpowiadał cierpliwie przez ponad godzinę na pytania zadawane mu przez młodzież i obecnego na sali dziennikarza „Sedna” (przedstawicieli innych, lokalnych mediów nie dostrzegliśmy). Młodzież interesowała się m.in. jak wygląda trening kolarza, ile kilometrów pokonuje on na rowerze w ciągu roku, jaką dietę stosuje i jakie ma plany na najbliższą przyszłość. Na koniec spotkania Rafał Majka pozował do pamiątkowych zdjęć oraz rozdawał autografy.

Na zdjęciu: Rafał Majka (drugi od lewej) podczas spotkania w „Średniawskim”). Foto: Maciej Hołuj

Grzyb olbrzym

Zupełnie niespodziewanie złożył nam wizytę w redakcji Pan Józef Irzyk z Lipnika (gmina Wiśniowa). Nie przybył sam. W ręku dzierżył wspaniały okaz prawdziwka znaleziony w lesie na Kamienniku. Grzyb ważył półtora kilograma zaś średnica jego kapelusza wynosiła 30 centymetrów. Józef Irzyk od wielu lat jest zapalonym amatorem grzybobrania, ale tak dorodnego okazu nie udało mu się jeszcze do tej pory znaleźć. Ten, przyniesiony do naszej redakcji, jest pierwszym w długoletniej karierze grzybiarskiej Pana Józefa. Brawo! Dodajmy jeszcze, że grzyb był zdrowy. Komisyjnie nie stwierdziliśmy w nim żadnego robaka.

Foto: Maciej Hołuj

Izba w starostwie

Zarząd Izby Gospodarczej Ziemi Myślenickiej kontynuuje spotkania z przedstawicielami samorządu myślenickiego. Po niedawnym spotkaniu z burmistrzem Myślenic Maciejem Ostrowskim przedsiębiorcy spotkali się z Jozefem Tomalem, starostą myślenickim oraz z Tomaszem Susiem wicestarostą. W spotkaniu uczestniczyła także Izabela Młynarczyk, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy. Tematem wspólnych rozmów był aktualna polityka edukacyjna na terenie powiatu myślenickiego. Przedsiębiorcy zgłosili problem braku kształcenia zawodowego opartego o zasadę praktyk zawodowych odbywanych w zakładach pracy i postulowali o wprowadzenie takiego rodzaju nauki w szkołach zarządzanych przez Powiat. Wiceprezes IGZM Jarosław Bochenek przedstawił kilka punktów, jakie zdaniem izby powinny zostać spełnione, aby zawodowa edukacja młodzieży kształciła przyszłe kadry w zawodach, w jakich mogłaby ona znaleźć zatrudnienie w firmach pracodawców zrzeszonych w Izbie. Wśród tych punktów znalazły się między innymi postulaty o: lepszą informację dotyczącą możliwości kształcenia w firmach (taką informację należałoby prowadzić już w klasach gimnazjalnych), możliwości świadczenia usług przez warsztaty szkolne, tak, aby szkoły mogły pozyskiwać dodatkowe środki na swoją działalność (starosta wykluczył ten rodzaj działalności, bowiem zabrania jej ustawa) oraz stworzenie klas wielozawodowych (które notabene działają już w szkołach zarządzanych przez Powiat, ale być może jest ich za mało). W odpowiedzi na przedstawione postulaty starosta myślenicki omówił problemy, które aktualnie trapią edukację w szkołach ponadgimnazjalnych uwypuklając zagadnienia doskonałej bazy dydaktycznej, kadry nauczycielskiej, ale zwracając także uwagę na kulejący nieco proces informowania młodzieży gimnazjalnej o możliwościach nauki w szkołach ponadgimnazjalnych znajdujących się na terenie powiatu myślenickiego i obiecując, że ten stan ulegnie zmianie. W konkluzji spotkania ustalono, że izba i Powiat podejmą daleko idącą współpracę mającą na celu rozwiązanie omawianych podczas spotkania problemów edukacyjnych.

Na zdjęciu: Spotkanie zarządu izby ze starostą i wicestarostą. Foto: Maciej Hołuj