Partnerzy

Miesięczne archiwum: Październik 2013

Historyczne wędrówki Marka Stoszka

Od wybuchu I wojny światowej zwanej również „wielką wojną” minęło 99 lat. Jest to okres czasu, w trakcie którego można zapomnieć o tym co to był za konflikt, jak przebiegał ile zaangażował państw i przede wszystkim gdzie i jak się toczył.

Procesowi zapomnienia dodatkowo sprzyja coraz bardziej okrojony program nauczania historii w szkołach oraz zupełne ignorowanie historii lokalnej, jako źródła tożsamości. W dzisiejszym felietonie chciałbym zabrać Państwa do Becherova na Słowacji, miejscowości położonej nie daleko granicy, 25 km od Gorlic. W tym właśnie Becherovie znajduje się cmentarz z okresu I wojny odkryty na nowo w 2007 roku. Właśnie w tym roku zespół Crux Galiciae z Gorlic, którego mam zaszczyt być członkiem po rozmowach i działaniach terenowych oraz kwerendach w archiwach oznaczył miejsce wspomnianego cmentarza. Znajdował się on na górce nieopodal cmentarza parafialnego i kościoła. Właśnie od tego momentu zaczęło się „nowe życie” tego cmentarza. Crux Galicjae działa wraz z Czechami, Słowakami i Węgrami, współpraca odbywa się w ramach  Visegrad Working Group for Military Cemeteries czyli członków tzw. Grupy Wyszechradzkiej mającej za zadanie sprawowanie opieki nad cmentarzami z okresu I wojny oraz ochronę dziedzictwa tej wojny. W ramach wspólnych międzynarodowych działań podjęliśmy starania i prace nad rekonstrukcją wspomnianego cmentarza. Odbudowa nekropolii nie jest sprawą łatwą, musi być ona wiernie odtworzona i w miarę uzyskanych informacji muszą zostać oznaczone imienne mogiły żołnierzy. Aby dokładnie odtworzyć cmentarz trzeba włożyć w ten proces ogrom pracy fizycznej jak i naukowej, spędzając wiele dni w archiwach, głównie wiedeńskich. Trzeba powiedzieć, że nasze działania zawsze spotykały się z dużym zrozumieniem i przychylnością władz słowackich różnego szczebla, co bardzo ułatwiało podjętą pracę. Po zgromadzeniu odpowiednich dokumentów i informacji prace w Becherovie ruszyły na wiosnę 2011 roku. Głównym patronem akcji była organizacja KVH Beskydy ze Słowacji, oprócz tego w pracach uczestniczyli Czesi, Węgrzy oraz Polacy. Wspólne prace i kontakty zawsze owocują wymianą informacji i doświadczeń, podobnie było i tym razem. W czasie prowadzonych prac zorganizowano dwie międzynarodowe konferencje naukowe poświęcone zagadnieniom I wojny światowej. Powtórne poświęcenie cmentarza w czasie ekumenicznej uroczystości nastąpiło 18 października 2013 roku. Na mały wiejski cmentarz w Becherovie przybyli przedstawiciele władz Słowacji zarówno szczebla centralnego, jak i lokalnego, przedstawiciele rządu austriackiego, duchowni, okoliczni mieszkańcu oraz my, czyli pasjonaci pierwszo wojennych historii z Czech, Słowacji, Węgier i Polski biorący udział w odbudowie cmentarza. Na wspomnianą uroczystość przybyli też przedstawiciele Austriackiego Czarnego Krzyża. Organizacja ta powstała w 1919 i ma swoją siedzibę w Wiedniu, zajmuje się utrzymywaniem, budową cmentarzy i grobowców dla ofiar cywilnych, prześladowań politycznych oraz żołnierzy, m.in. opieką nad cmentarzami wojskowymi z okresu I wojny światowej nie tylko z mogiłami żołnierzy armii austro-węgierskiej. Organizacja pomaga również w poszukiwaniu grobów, bierze udział w ekshumacjach oraz identyfikacjach. Największą satysfakcją dla pracujących nad rekonstrukcją jest zawsze końcowy efekt i świadomość przywrócenia do życia i pamięci obiektu historycznego świadczącego o historii lokalnej, a jednocześnie stanowiącego element składowy historii ogólnej.

Marek Stoszek, autor niniejszego tekstu został za swój wkład w przywracanie świetności cmentarzom pierwszo wojennym nagrodzony przez Austriacki Czarny Krzyż. Piszemy o tym w listopadowym numerze „Sedna”, który w kioskach tradycyjnie pojawi się 10 listopada.

Na zdjęciu: Marek Stoszek (w samym środku) podczas poświęcenia cmentarza pierwszo wojennego w Becherovie. Foto: archiwum.

Końskie święto u Pustuły

Dwudziestu czterech jeźdźców (w tym amazonki) stanęło na starcie organizowanych przez Mariusza Pustułę, hodowcę koni z Jawornika, Towarzyskich Zawodów w Sportowych Rajdach Konnych. Na liczącej 20 kilometrów trasie (dwie pętle po 10 km) amatorzy sportu konnego rywalizowali m.in. o puchar starosty myślenickiego i burmistrza Myślenic. Zawody zostały po raz kolejny zorganizowane wręcz wzorowo. Dopisała także aura (piękny, słoneczny dzień) oraz sami jeźdźcy, którzy nieomal w komplecie (poza jednym wyjątkiem) osiągnęli metę i których rumaki pomyślenie przeszły badanie lekarskie. Zwycięzcami w poszczególnych kategoriach (a było ich trzy) zostali: Robert Sławecki z „Apacza” Mszana Górna na koniu „Kora” – kategoria konie duże, Aleksandra Fus z LKS „Hejnał” Krzyszkowice na koniu „Elegir” – kategoria LL i Darek Lichoń z OHiJ „Tara” Kamionka Wielka na kucu – kategoria konie małe.

Na zdjęciu: Badanie lekarskie poprzedzające udział w zawodach. Foto: Maciej Hołuj

Żubry znowu w Myślenicach

Po raz kolejny na myślenicki rynek zawitał Rajd Żubrów, impreza samochodowa organizowana przez czynnych zawodników dla działaczy i rajdowców, którzy dawno temu zawiesili już swoje hełmy na kołku. Poza Sobiesławem Zasadą, który tym razem pilotowany był przez swojego wnuka, a który jest pomysłodawcą i wielokrotnym zwycięzcą imprezy, na rynku pojawił się kwiat zawodników, którzy przed laty wiedli prym w tej dyscyplinie sportu. A zatem spotkaliśmy m.in. Ryszarda Adamka, Romualda Chałasa, Zbigniewa Barana, ojca świetnych pilotów rajdowych: Jarka i Macieja (który pilotuje obecnie Roberta Kubicę). Spotkaliśmy także kilka wspaniałych aut, tych współczesnych jak mitsubishi lancer evo czy subaru impreza WRX, ale także historycznych, jak choćby fiat 125 Monte Carlo odrestaurowany przez myśleniczanina Marka Ćwierza czy wspaniały polonez grupy B. Załogi uczestniczące w Rajdzie Żubrów pokonały cztery próby sportowe (w tym dwie zlokalizowane na terenie Myślenic) udając się po ich rozegraniu na metę do Zakopanego.

Na zdjęciu: Sobiesław Zasada w rozmowie z mieszkaną Myślenic. Foto: Maciej Hołuj

„Orzeł” poluje od 65 lat

65 – lecie swojego istnienia obchodziło myślenickie Koło Łowieckie „Orzeł”. Z okazji jubileuszu odprawiona została msza święta w kościele pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu na myślenickim Zarabiu. Koncelebrował ją ksiądz Józef Orawczak, który w krótkiej homilii nawiązał do postaci św. Huberta, patrona leśników i myśliwych. Dalszy ciąg uroczystości miał miejsce w murach restauracji „Grzybek” w Stróży. Tutaj sztandar koła odznaczony został nadanym przez kapitułę odznaczeń łowieckich Srebrnym Medalem Zasługi Łowieckiej. Jubileusz uświetniła obecność regionalnych władz łowieckich oraz przedstawicieli samorządu powiatowego i gminnego. Obecni byli oczywiście członkowie dostojnego jubilata, którym z okazji uroczystości wręczono nowe odznaki koła. Biesiada myśliwska trwała podobno do białego rana. Darz bór!

Na zdjęciu: Moment nadania KŁ „Orzeł” odznaczenia. Foto: Maciej Hołuj

Jarosław Gowin w Myślenicach

O swoim nowym stowarzyszeniu, jego założeniach i filozofii, o tym dlaczego nie jest dzisiaj członkiem PO i co należy jego zdaniem zrobić, aby w Polsce było lepiej mówił podczas myślenickiego spotkania Jarosław Gowin. Do sali myślenickiego Cechu Rzemiosł Różnych przybyło wielu mieszkańców miasta ciekawych tego, co w chwili obecnej proponuje niezależny poseł, do niedawna jeszcze minister Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Poseł skrytykował dominujące dzisiaj na politycznej arenie partie za opieszałość, niedotrzymywanie obietnic i zły kierunek działań, które prowadzą nie do rozkwitu, ale do marazmu. Sam podawał przykłady działalności, która jego zdaniem ma szansę poprawy sytuacji Polaków zaliczając do niej m.in: obniżenie podatków oraz objęcie szczególną opieką polskich przedsiębiorców, którzy niejednokrotnie nie mają szans w konfrontacji z przedsiębiorcami zagranicznymi, którym państwo stwarza cieplarniane warunki. Jarosław Gowin odpowiadał także na pytania zebranych.

Na zdjęciu: Jarosław Gowin podczas myślenickiego spotkania. Foto: Maciej Hołuj

Ojciec Knabit w bibliotece

W ramach dwudziestego Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej odbywającego się w Myślenicach mury Miejskiej Biblioteki Pedagogicznej odwiedził ojciec Leon Knabit. Spotkanie z tynieckim mnichem przebiegało jak zwykle w miłej, zaprawionej swoistym humorem atmosferze. Ojciec Leon mówił podczas spotkania o rzeczach codziennych: wierze, dialogu, wspólnym dogadywaniu się, o stosunkach międzymałżeńskich, wychowaniu dzieci, o tym czy łatwo jest być uczniem Jezusa, o związkach partnerskich i współczesnych mediach. Mnich odpowiadał także na pytania zebranych. Spotkanie zorganizował Klub Inteligencji Katolickiej w Myślenicach zaś jego gospodarzem była Miejska Biblioteka Pedagogiczna.

Na zdjęciu: Ojciec Leon Knabit podczas spotkania w MBP. Foto: Maciej Hołuj

Siatkarki Dalinu wciąż bez zwycięstwa

Niemoc siatkarek Dalinu trwa. Trzeci rozgrywany we własnej hali mecz, tym razem z zespołem MKS San – Pajda Jarosław zakończył się wynikiem 0-3 (w setach 23-25, 18-25, 15-25). Podobnie jak w dwóch poprzednich spotkaniach drużyna Jerzego Bicza zagrała poprawnie tylko w jednym secie – pierwszym (i we fragmentach trzeciego). Przez resztę meczu dalinianki raziły liczbą błędów własnych i nieporadnością. Wprawdzie widać, że zespół zgrywa się, ale widać także, że proces ten postępuje niezwykle powoli. Ponownie dobrze wprowadziła się do zespołu Daria Kędziora, która sprawia najlepsze wrażenie z całej rzeszy powołanych przez trenera Bicza młodziczek, kadetek i juniorek.

W meczu z drużyną MKS San – Pajda Jarosław w podstawowym składzie na parkiecie pojawiły się: Monika Gablankowska, Aleksandra Drewienkiewicz, Katarzyna Prośniak, Natalia Szewczyk, Sandra Skóra, Agata Żak i Karolina Krawczyk (libero), wchodziły: Zuzanna Iszczuk, Daria Kędziora, Izabela Gablankowska.

Na zdjęciu: Fragment meczu: Dalin San – Pajda Jarosław. Foto: Maciej Hołuj

Najnowszy numer „Sedna” już dostępny

Wszędzie, Moi Drodzy, zmiany. W pogodzie, w polityce, w sporcie. U nas także. Po pierwsze, co rzuca się w oczy, okładka „Sedna” nie jest już „siwa” (jak określają ją niektórzy), ale kolorowa. Długo debatowaliśmy w redakcyjnym gronie nad tą zmianą zastanawiając się czy będzie ona korzystna dla dotychczasowego image’u naszej gazety, ale stwierdziliśmy, że zmiany wskazane są od czasu do czasu i że o tym czy postąpiliśmy słusznie poinformują nas sami Czytelnicy. Druga zmiana to układ gazety. Nietrudno zauważyć, że dwoma stronami, siódmą i szesnastą zawładnęła Izba Gospodarcza Ziemi Myślenickiej. Kiedyś „Sedno” już współpracowało z tą instytucją, teraz czyni to po raz drugi. Mamy nadzieję, że ze stron poświęconych izbie dowiecie się Państwo jaki kierunek działań przyjmuje i jak chce pomóc lokalnym przedsiębiorcom. Stara to prawda, że kiedy dobrze dzieje się tym ostatnim, dobrze dzieje się całej społeczności. Już choćby z tego względu, my szarzy obywatele miasta, gminy i powiatu powinniśmy posiąść wiedzę o działaniach izby.
Wywiad czołówkowy poświęciliśmy tym razem człowiekowi, który w młodości przeciwstawił się czynnie reżimowi komunistycznemu, przez co trafił do więzienia i był prześladowany przez UB. Tadeusz Pytlik, mieszkaniec myślenickiego Zarabia opowiada o trudnych czasach narodzin powojennej Polski i swoich traumatycznych przeżyciach z tego okresu. Tłumaczy także co oznacza beret, który towarzyszy mu podczas każdej uroczystości patriotycznej.
Poza tym w numerze tematy, które podkreślają nasze motto bycia bliżej ludzi. Znajdziecie w nim Państwo m.in. relacje z uroczystości na Suchej Polanie, z tokarskiej tuki, jubileuszu 140 – lecia jednostki OSP Myślenice – Śródmieście oraz ankietę związaną z funkcjonowaniem (czytaj niedociągnięciami i zaletami) nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi.
W dziale sportowym tym razem o fenomenie toru pumptrackowego, który powstał na Zarabiu z prywatnej inicjatywy, za prywatne pieniądze i trudem prywatnych rąk oraz rozmowa z nowym trenerem piłkarzy myślenickiego Dalinu, Krzysztofem Bukalskim, 17 – krotnym reprezentantem Polski, który podjął się niełatwego zadania poprowadzenia drużyny, której skład poznawał na kilka dni przed rozpoczęciem III – ligowych bojów.
Czytajcie nas Państwo także w Internecie (sedno.myslenice.org.pl).
Miłej lektury.
Redakcja

 

Izba i burmistrz przy jednym stole

W murach myślenickiej restauracji „Il Camino” odbyło się spotkanie przedstawicieli Izby Gospodarczej Ziemi Myślenickiej z burmistrzem miasta i gminy Maciejem Ostrowskim. To pierwsze tego typu spotkanie od momentu powstania izby (2010). Przedsiębiorcy zaprosili burmistrza na spotkanie, aby przedstawić mu swoje bolączki i problemy oraz aby zaproponować współpracę przy ich rozwiązywaniu. Poruszono kilka ważkich dla przedsiębiorców kwestii, między innymi tę dotyczącą posiadanych przez gminę terenów pod działalność gospodarczą i udostępnianie ich tym, którzy chcą inwestować w swoją firmę oraz czasowego zamrożenia podatków od powierzchni lokalowych. Burmistrz złożył deklarację, że w tym roku propozycje wielkości podatków zostaną przedstawione do zaopiniowania zarządowi izby i zaprosił jej przedstawicieli do konsultacji budżetu na 2014 rok. Prezes IGZM Tadeusz Sawicki uznał spotkanie za bardzo owocne i zapowiedział, że nie jest to ostatnie spotkanie robocze przedstawicieli izby z burmistrzem.

Na zdjęciu: Podczas spotkania w „Il Camino” dyskutowano o aktualnych problemach trapiących myślenickich przedsiębiorców. Foto: Maciej Hołuj

Druga przegrana siatkarek Dalinu

Niestety drugi mecz i drugi przegrany. Siatkarki myślenickiego Dalinu uległy we własnej hali Bronowiance 0-3 w setach 22-25, 12-25 i 16-25. Wynik tej konfrontacji był raczej do przewidzenia, po drugiej stronie siatki, naprzeciwko młodych zawodniczek z Myślenic stanęły bowiem m.in. siatkarki mające za sobą występy w I lidze. Tylko w inaugurującym mecz secie podopieczne Jerzego Bicza stawiły swoim bardziej doświadczonym rywalkom widoczny opór prowadząc nawet do stanu 22:22. Potem było już tylko gorzej i gorzej. Pocieszającym jest jednak fakt, że powołane do kadry pierwszego zespołu przez myślenickiego trenera Jerzego Bicza zawodniczki (kadetki) takie jak choćby Daria Kędziora czy Agata Żak radzą sobie na parkiecie całkiem przyzwoicie. Na razie nie wystarcza to jednak do odnoszenia zwycięstw, ale z czasem, kto wie …?

Zespół Jerzego Bicza zagrał w tym meczu w składzie: Monika Gablankowska, Izabela Gablankowska, Agata Żak, Natalia Szewczyk, Katarzyna Prośniak, Aleksandra Drewienkiewicz i Karolina Krawczyk (libero), wchodziły do gry: Daria Kędziora Magdalena Góralik i Zuzanna Iszczuk.

Na zdjęciu: Fragment meczu Dalin – Bronowianka. Foto: Maciej Hołuj